Społeczności

SDPL w Polsce

Wystapienie I. Sierakowskiej podczas pierwszego czytania rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o systemie oświaty oraz o zmianie niektórych innych ustaw (4.12.2008)

6 kadencja, 30 posiedzenie, 3 dzień (04-12-2008)

18 punkt porządku dziennego:
Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o systemie oświaty oraz o zmianie niektórych innych ustaw (druk nr 1343).

Poseł Izabella Sierakowska:

Panie Marszałku! Pani Minister! Panie i Panowie Posłowie! W imieniu Socjaldemokracji i Demokratycznego Koła Poselskiego przedstawiam stanowisko w sprawie omawianej ustawy.

Projekt zakłada upowszechnienie wychowania przedszkolnego dla dzieci 3-5-letnich, obowiązek rocznego przygotowania przedszkolnego dla dzieci 5-letnich, obniżenie wieku rozpoczynania obowiązku szkolnego do wieku 6 lat. Jak państwo wiecie, optowaliśmy za takim rozwiązaniem. Mam nadzieję, że to dobrze się przysłuży dzieciom, które są wyjątkowo rozwinięte i niektóre nawet w wieku 4-5 lat nadają się do obowiązku szkolnego.

W pierwszej części mówiła pani minister o przedszkolach. A więc przedszkola, ale nie jakieś formy zastępcze, o których państwo piszecie, z niewielkim dofinansowaniem z budżetu państwa, dodatkowo obciążające budżety gmin, ale przedszkola z prawdziwego zdarzenia. Jak państwo wiecie, 1/5 polskich gmin nie ma przedszkoli. Jest to ogromnie ważne po to, żeby udał się pomysł wprowadzenia obniżonego wieku szkolnego. Od tego wszystko zależy.

Zależy nam na wyrównaniu szans edukacyjnych dzieci i bardzo dobrze, pani minister, się stało, że planowane zmiany dotyczące objęcia obowiązkiem szkolnym dzieci 6-letnich wobec jednak nieprzygotowania, wielu wątpliwości zostały rozłożone na trzy lata. Ja myślę, że przydały się rozmowy zarówno z rodzicami, jak i z nauczycielami, ze społeczeństwem, bo sami państwo doskonale wiecie, że potrzebne są jednak i duże pieniądze, i przygotowanie szkół. Ba, w krajach, w których ten obowiązek szkolny zaczął funkcjonować wcześniej, zaczęto tworzyć oddzielne wejścia dla małych dzieci, specjalne pomieszczenia, bawialnie, świetlice itd. Poza tym proszę się nie dziwić, że rodzice się boją. Szkoła jest zupełnie inna, niż była kilka lat temu, szkoła jest trudna.

Ja myślę, że popełniono błąd, i jeżeli państwo byście mogli, to zastanówcie się nad formą gimnazjum. Myślę, że nie zostało to wprowadzone po dyskusjach, że jednak gimnazjum przynosi więcej szkody niż pożytku. Fachowcy nazywają to miejsce, w którym przebywają dorastające dzieci, dosłownie bombą hormonalną, z którą nauczyciele bardzo często nie mogą sobie dać rady.

Tak więc proszę się nie dziwić, że są obawy, dlatego że jednak młodzież jest zupełnie inna, to są zupełnie inne dzieci, nad którymi nauczyciele często nie potrafią zapanować. A więc nie wystarczy uchwalić ustawy, do tak ważnych zmian trzeba być bardzo dobrze przygotowanym i przekonać partnerów społecznych. Bez dialogu, informacji i zabezpieczenia finansowego nie da się przeprowadzić żadnych reform, a więc trzeba rozmawiać i rozmawiać.

Z kolei prognoza demograficzna GUS dla Polski na lata 2003-2020 - nikt z państwa o tym nie mówił - wyraźnie mówi o wzroście o 100 tys. liczby dzieci pomiędzy trzecim i szóstym rokiem życia, a więc w latach 2005-2010, czyli teraz, jesteśmy właśnie w tym okresie, a kolejne 200 tys. więcej będzie, proszę państwa, do roku 2015. A więc przyrost naturalny będzie jednak duży i to on wymaga właśnie przygotowania odpowiedniej liczby miejsc w placówkach oświatowych. Już mówiłam o tym, że przedszkoli jest za mało. Za kilka lat zmieni się także sytuacja w szkołach podstawowych, a mamy wiele zlikwidowanych szkół. Przypomnę państwu tylko, że w ciągu ostatnich lat zlikwidowano ponad 5 tys. szkół. Często są to budynki, w których znajduje się coś innego, nie wiem, co. Często są to budynki zdewastowane i przystosowanie tych budynków, powrót do nich wymaga przeogromnych kosztów. Doskonale państwo wiecie, co oznacza likwidacja szkoły. Jest to utrata centrum społeczno-kulturalnego. Nie ma dobrych warunków, pozostają puste budynki.

Szanowna Pani Minister! Szanowni Państwo Posłowie! To, co proponujecie - o czym pani minister mówiła z wielką dumą - a mianowicie ułatwienie przejmowania placówek oświatowo-wychowawczych przez fundacje, stowarzyszenia, organizacje pozarządowe na tym etapie jest jednak nie do przyjęcia. Sama doskonale o tym wiem. Mieszkam na tzw. ścianie wschodniej, na Lubelszczyźnie. Tutaj kolega z PSL-u mówił, że to wszystko będzie tak pięknie wyglądało - do ciebie mówię, do ciebie, tak - ale ileż było interwencji, żeby zapobiec likwidacji szkół wiejskich. Były powoływane przez rodziców stowarzyszenia. Musieliśmy czynić wiele zabiegów, żeby uratować te szkoły.

Świadomość wójtów wcale nie jest aż tak wysoka, nie wszyscy kochają dzieci i szkołę. Pani minister, zostawiłabym jednak tego kuratora na straży w odniesieniu do podejmowania nieodpowiedzialnych decyzji. Wiem, chodzi o biurokrację. Zgadzam się, że trzeba go odciążyć, dać mu większy nadzór pedagogiczny, ale w tym momencie niech ten kurator będzie jednak zaporą, niech jednak ta rada gminy, starostwo wie, że ktoś czuwa nad decyzjami i można się od tych decyzji odwołać. Myślę, że warto również zastanowić się nad tym, czy wszyscy pracownicy, nauczyciele - a tak jest - muszą być zatrudniani na zasadach Kodeksu pracy, czy jednak obowiązywać ma Karta Nauczyciela. Wiem, że tam są zapisy dotyczące 18 godz., pensji itd., ale na podstawie doświadczenia i tych przykładów, które znam, wiem, że nauczyciele byli przyjmowani do pracy tylko i wyłącznie na zasadach Kodeksu pracy. Wyrażam tu troskę o to, żeby nikt państwu niczego nie zarzucił, a w tej chwili można to zrobić, bo pani minister, bodajże na stronie 60 - bardzo prosiłabym, żeby się pani do tego ustosunkowała - piszecie państwo: przedstawione zmiany prowadzą do uelastycznienia systemu edukacji, większego otwarcia na alternatywne formy kształcenia oraz pełnego upodmiotowienia sektora szkół niepublicznych. Proszę się więc nie dziwić, że pojawiają się wypowiedzi dotyczące prywatyzacji szkoły. Obowiązkiem państwa jest kształcenie społeczeństwa, kształcenie, wychowywanie młodego człowieka. Myślę, że popełnilibyście państwo, że Sejm popełniłby ogromny błąd, gdyby ten obowiązek został zrzucony na barki różnych samorządów. Lepiej dmuchać na zimne. Dziękuję. (Oklaski)