6 kadencja 34 posiedzenie Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej w dniu
21 stycznia 2009 r.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo!
Mam zaszczyt przedstawić stanowisko Koła Poselskiego Socjaldemokracji Polskiej i Demokratycznego Koła Poselskiego. Edukacja, oświata i służba zdrowia obok obrony narodowej i bezpieczeństwa obywateli to są dwie najważniejsze powinności państwa. Przy czym, jeśli chodzi o te dwie dziedziny, o edukację i o zdrowie, to są to na dodatek dziedziny szczególne, takie, które sprawiają, iż obywatele czują się w swoim państwie równi, jako obywatele, którzy mają równe szanse, albo też jako obywatele dyskryminowani, którzy wobec tego szukają jakichś innych form, jakiś innych sposobów na wypełnienie swojego życia treścią. W związku z tym reforma każdej z tych dziedzin jest sprawą nie tylko niezwykle istotną, ale wymagającą daleko idącego społecznego konsensusu. Mieliśmy w tej sali dyskusje w sprawie reformy służby zdrowia, które niestety nie okazały się specjalnie twórcze, zakończyły się wetem prezydenckim, zakończyły się obaleniem ustaw, które w jakiejś części przecież były sensowne. Ale właśnie dlatego, że rząd nie potrafił znaleźć wspólnego języka z opozycją, skończyło się tak, jak się skończyło. I niestety jeśli chodzi o edukację, sprawy wyglądają podobnie, choć może nie tak źle się skończą. Otóż przede wszystkim trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie: Co to jest reforma edukacji?
Pani Minister!
Pani minister jest doświadczonym, że tak powiem, pracownikiem frontu oświatowego i pani to na pewno wie, gdyż wielokrotnie pani w związku z tym się wypowiadała, ale to, co pani zaprezentowała, to jest jakiś ułamek sprawy, nie mówiąc o tym, że niektóre koncepcje są nie do przyjęcia. Co bowiem dzisiaj w Polsce trzeba by zaliczyć do istoty reformy edukacji? To byłyby np. takie sprawy – ja też sobie zdaję sprawę, że o każdej z nich można dyskutować, że nie każdy z tym musi się zgadzać – jak: zmniejszenie liczebności uczniów w klasach, doprowadzenie do tego po to, żeby ułatwić kontakt nauczyciela z uczniami, żeby proces dydaktyczny przebiegał lepiej. Oczywiście lepiej płatni, lepiej wyszkoleni nauczyciele. Pewne postępy w tej sprawie były poczynione, ale przecież niedostateczne. Komputer na każdej ławce, nie laptop dla gimnazjalisty. To absurdalny projekt, który zresztą, zdaje się, już upadł, jest w koszu, nie ma na to pieniędzy, całe szczęście, tylko nic nie ma w zamian, zupełnie. Zupełnie w inną stronę trzeba pójść – programy multimedialne.
Dalej. Inny sposób uczenia, mniej wkuwania, więcej dyskusji, więcej takiej kontradyktoryjności, po prostu więcej myślenia. To wymaga także zmiany podręczników, innego, że tak powiem, sposobu pisania podręczników. To jest, zdaję sobie sprawę, kwestia dyskusyjna, ale przecież powinna być omówiona. To jest powrót do 4-letniego liceum. Obniżenie wieku szkolnego stwarza takie możliwości. To, że uczniowie w wieku, w którym są najbardziej chłonni i najbardziej przygotowani do dyskusji, mają skrócony okres nauczania, biorąc pod uwagę matury, praktycznie do 2,5 roku, to był fatalny błąd poprzedniej reformy. To byłaby reforma. Oczywiście również sześciolatki. To byłaby rzeczywiście reforma. O tym trzeba byłoby dyskutować. Te wszystkie sprawy zostały pominięte, bo one wymagają pieniędzy. A pieniędzy rząd nie chce przeznaczyć na edukację, chociaż mówi, że jest to priorytet. No, takie są fakty. W związku z tym pozostał pewien ułamek – sześciolatki. Chcę od razu powiedzieć, że w programie Socjaldemokracji Polskiej i także Partii Demokratycznej było jasno powiedziane: trzeba tę reformę przeprowadzić. Naprawdę nie rozumiemy, dlaczego mielibyśmy ją hamować, ale też mówimy jasno: muszą być spełnione warunki. I to, że przyjęto w końcu ten wariant, który jest proponowany, już nie będę go omawiał, właściwie dobrowolności w ciągu najbliższych 3 lat, to jest rozwiązanie kompromisowe i do przyjęcia, chcę to jasno powiedzieć, chociaż istnieją poważne obawy, czy w ciągu tych 3 lat przy braku pieniędzy warunki zostaną stworzone. No, ale będą możliwości ewentualnie przesunięcia tego terminu, jeśli rzeczywiście będzie źle. I proponowałbym tu akurat nie okładać pani minister za to i nie twierdzić, że to jest porażka Platformy Obywatelskiej. Jest to na pewno sukces społeczeństwa obywatelskiego, które w tej sprawie wystąpiło, jest to sukces opozycji, ale nie jest to porażka rządzących, jeżeli przyjęli rozwiązanie kompromisowe, ponieważ w ten sposób będziemy jakby skłaniać rządzących do tego, żeby się nigdy nie poddawali, bo zawsze to będzie określone jako porażka. To jest akurat plus i uważamy, że to rozwiązanie można przyjąć. Natomiast niestety poza tą kwestią całość reformy, którą pani minister zaprezentowała, to jest wyzbycie się przez państwo obowiązku edukacyjnego. To jest sprawa i kuratorów, którym odbierano różne uprawnienia, dobrze, że przywrócono je w znaczącym stopniu, ale to jest również i przede wszystkim sprawa przekazywania szkół. Pani minister nie chce tego nazywać prywatyzacją, nazwijmy to, jak chcemy, jest to wyzbywanie się przez państwo, przez organy publiczne, gdyż tu samorządy w grę wchodzą oczywiście, odpowiedzialności za funkcjonowanie. Ta odpowiedzialność się rozmywa, ona się staje pośrednia. Nie wiem, dlaczego, nie wiem, po co. To naprawdę nie jest zrozumiałe. O co chodzi? Owszem, małe szkoły wiejskie, zgoda, tak jest, to trzeba ułatwić i nie ma powodu robić z tego problemu. Natomiast generalnie dopuszczanie do tego rodzaju rozwiązań nie znajduje uzasadnienia. Nikt nie powiedział na przykład, że one będą miały, nie wiem, więcej pieniędzy z jakichś powodów, będą lepiej zarządzane. O co chodzi? Niestety widzę w tym jakiś rys ideologiczny i to mnie niepokoi. W tej sprawie zgłaszamy poprawkę. Poprawki były już zgłaszane, mówiono o liczebności. Uważam, że liczebności nie należy wyznaczać, bo jeden uczeń więcej spowoduje przewrócenie koncepcji. Nasza propozycja, jeśli chodzi o umowę przekazania, jest taka, by dotyczyło to jedynie wiejskich szkół podstawowych. W miastach nie ma takiej potrzeby zawsze jest dostateczna liczba uczniów. Mówię o wiejskich szkołach podstawowych, których koszty utrzymania znacznie przekraczają przeciętne koszty utrzymania takich szkół na terenie danej jednostki. Tak więc dopuszczamy zawarcie umowy tylko w takim przypadku, wraz z wymogiem pozytywnej opinii kuratora.
Tę poprawkę zgłaszamy. Chciałbym powiedzieć, podobnie jak mówiono w niektórych wcześniejszych wypowiedziach, że dla nas, pani minister, jest to zasadnicza sprawa. Pan prezydent Lech Kaczyński nie jest bohaterem naszej pieśni, ale jest prezydentem i jeśli uzna za stosowne, jeśli tu ta zmiana nie nastąpi, zawetować tę ustawę, a będziemy o to apelować, to poprzemy go w takim działaniu.
