36. posiedzenie Sejmu w dniu 19 lutego 2009 r.
Informacja rządu na temat planów i działań rządu, zmierzających do zabezpieczenianarodowej gospodarki i polskich obywateli przed skutkami – narastającego na światowych rynkach finansowych – kryzysu
Panie Marszałku! Panie Posłanki! Panowie Posłowie!
Panie Premierze!
Jestem zdecydowanym zwolennikiem tego, aby w czasach, kiedy spodziewamy się poważnych konsekwencji kryzysu światowego, przede wszystkim wzrostu bezrobocia – bo na tym polegają konsekwencje tego kryzysu dla Polski, nie na jakimś szalonym wzroście cen, nie na brakach towarowych, ale na wzroście bezrobocia; po okresie koniunktury, po okresie prosperity w takich wypadkach wzrost bezrobocia jest szczególnie bolesny i do- tkliwy dla ludzi – otóż w takiej sytuacji rzeczywiście jestem zwolennikiem tego, aby maksymalnie się porozumiewać, aby rząd i opozycja wypracowały maksymalnie dużo propozycji, które będą wspólne, które będą akceptowane. Oczywiście pozostanie jakieś pole rozbieżności, ale chodzi o to, żeby położyć na stole – także dla pracodawców, także dla związków zawodowych – ileś propozycji, które są uzgodnione. Tylko, panie premierze, warunek jest taki, że trzeba słuchać i trzeba odpowiadać na propozycje opozycji.
Otóż niestety, ale dzisiejsze wystąpienie pana ministra było zupełnie obok tego wszystkiego, co do tej pory było zgłaszane.
Tydzień temu odbyły się spotkania. Odbyły się spotkania pana premiera, pana ministra z klubami i kołami. Wzięliśmy udział w tym spotkaniu w imieniu i Porozumienia dla Przyszłości, i kół poselskich: Demokratycznego Koła Poselskiego i Socjaldemokracji Polskiej. Przedstawiliśmy naszą analizę sytuacji i przedstawiliśmy nasze propozycje. Wiem, że robiły to również inne kluby. Oczywiście wśród tych propozycji są takie, które są demagogiczne, niesłuszne, nie do przyjęcia. To jasne, takie też się pojawiały, ale były też sensowne. Były też pewne argumenty, do których trzeba się odnieść. Nie można, panie ministrze, traktować sprawy deficytu budżetowego jako straszaka.
Nie można mówić dzisiaj o tym, że proponują to jacyś nieżyjący ekonomiści, a ci, którzy żyją, to się nie nadają do ekonomii. Nie można mówić, że nie pozwolę na zadłużenie polskiej gospodarki, tak jakby wszystkie propozycje zmierzały właśnie w tym kierunku.
Przytoczę tu może wobec tego, żeby nie być gołosłownym, pewną wypowiedź. Pan minister powoływał się m.in. na Międzynarodowy Fundusz Walutowy i stwierdził, że zdaniem MFW prowadzimy słuszną politykę. Jest tu wypowiedź pana Christopha Rosenberga, dyrektora Stałego Przedstawicielstwa Międzynarodowego Funduszu Walutowego na Europę Środkową i Kraje Bałtyckie, który mówi tak: Moim zdaniem Polska ma także taką możliwość, możliwość pakietu fiskalnego – o to chodzi – dzięki konsolidacji finansów publicznych w ostatnich latach. Ma także dostęp do finansowania w odróżnieniu od państw, które straciły dostęp do rynku. Jednak wasza gospodarka rozwija się w tempie wolniejszym niż zakładano w budżecie i w związku z tym dochody również będą niższe. W tej sytuacji można skorzystać z tradycyjnej recepty, pozwalając na wzrost deficytu przy jednoczesnym przestrzeganiu limitu wydatków zapisanych w budżecie. Byłoby to wykorzystanie tzw. automatycznego stabilizatora finansowego.
Gdybym to powiedział po prostu tak, to za chwilę usłyszałbym, że jestem w grupie tych, którzy chcą niebotycznie zadłużyć Polskę. Nie. Ta wypowiedź pokazuje, że jest to absolutnie uprawniony kierunek w ekonomii, a pan minister się do tego nie odnosi.
Pan minister stosuje chwyt retoryczny polegający na tym, że jeśli ktoś proponuje wzrost wydatków w porównaniu do zaplanowanych w budżecie... a to jest krok dalej, to jest krok dalej. Chciałbym powiedzieć, że w tych propozycjach, które przedstawiliśmy, Socjaldemokracja Polska nie proponowała wzrostu wydatków ponad te, które są w budżecie. Natomiast uważaliśmy, że cięcia tych wydatków to po prostu szkodzenie dzisiaj gospodarce. Wtedy kiedy ona się zwija, czegoś takiego nie wolno robić, absolutnie.
Przy spadku dochodów będzie to oczywiście prowadziło do pewnego wzrostu deficytu. Notabene nie wiem w końcu jakiego, czy 17 mld, czy 10 mld. Trudno powiedzieć, bo pan minister nie przedstawia przecież takich informacji. I ten deficyt trzeba sfinansować, nie ma rady. Proszę nie mówić, że to powoduje jakieś gigantyczne konsekwencje, bo polski dług wynosi 500 mld zł i 10 mld zł naprawdę nie przewróci, nie pogorszy naszej pozycji ani nie obali naszej wiarygodności, zwłaszcza jeśli będą to wydatki, które są przecież jednak związane z inwestycjami, z remontami, z zamówieniami publicznymi, bo takie są dzisiaj cięte.
Jeśli pan marszałek pozwoli, jeszcze chwilę.
Na te pytania trzeba odpowiedzieć i trzeba się do nich ustosunkować. Również nie jest prawdą, że ewentualne tolerowanie takiego wzrostu deficytu będzie powodowało efekt tzw. wypychania kredytów i w związku z tym przedsiębiorstwa będą miały mniejsze szanse na kredyt. Owszem, tak się dzieje wtedy, kiedy bank centralny nie chce zwiększać płynności, ponieważ grozi wysoka inflacja. Rzeczywiście mieliśmy takie sytuacje w przeszłości, ale nie teraz, kiedy inflacja spada i będzie spadać. Jest zupełnie oczywiste, że Narodowy Bank Polski jest gotów zwiększać tę płynność, jeśli pan minister zastosowałby ten automatyczny stabilizator finansowy i tak potraktował deficyt. A więc my nie proponujemy tego, co proponuje PiS, ale także nie zgadzamy się na to, co proponuje i robi pan minister. To po pierwsze.
Po drugie, do dzisiaj nie otrzymaliśmy żadnych informacji dotyczących proponowanych cięć konkretnych pozycji budżetowych: gdzie, w których resortach, ile. Trudno rozmawia się z opozycją, trudno liczyć na jej poparcie, jeżeli ona nie ma podstawowych informacji. Oczekujemy tego. Wreszcie, jeśli poważnie traktujemy tę dyskusję, panie ministrze, to bardzo proszę, żeby pan minister przeprowadził pewien kompleksowy rachunek. Jeżeli np. redukuje się zamówienia publiczne dla przemysłu zbrojeniowego i w efekcie tego mamy wzrost bezrobocia, to proszę pokazać cały rachunek kosztów i korzyści z tego wynikających. Jeżeli takiego rachunku nie ma, nie jesteśmy w stanie przyjąć do wiadomości, że w ten sposób ratujemy polską gospodarkę, bo raczej wkręcamy ją w spiralę recesji.
I na koniec prosimy jednak o odpowiedź na pytania, które złożyliśmy na ręce pana premiera i pana ministra. A więc, po pierwsze, czy i co zamierza się zrobić w sprawie przyspieszenia inwestycji w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego, bo to jest pewne wyjście, które nic nie kosztuje budżetu, a które może zwiększyć inwestycje. Po drugie, co zamierza się zrobić w sprawie zwiększenia liczby specjalnych stref ekonomicznych? Po trzecie, co zamierza się zrobić w sprawie ożywienia rynku mieszkaniowego i przeciwdziałania sytuacji, w której banki domagają się wyższych wkładów własnych, a ludzie po prostu na to nie mają środków? Bank Gospodarstwa Krajowego może być tu pomocny, ale trzeba go do tego upoważnić, jeśli to konieczne, to również ustawowo. Co rząd zamierza zrobić, aby pomóc ludziom, którzy tracą pracę, a są obciążeni kredytami hipotecznymi i nie będą mogli ich spłacać? Co rząd zamierza pilnie zrobić, żeby pomóc tym ludziom, którzy stracili pracę i w tym momencie pozostali zupełnie bez środków do życia? Przecież fundusz na świadczenia społeczne został w budżecie zmniejszony w porównaniu z zeszłym rokiem. Co rząd zamierza w tej sprawie zrobić? Dalej. Co rząd zamierza zrobić, żeby przyspieszyć koncepcję tzw. półbezrobocia, o której pan premier mówił, że jest to koncepcja interesująca, ale interesująca to trochę mało, trzeba szybko coś robić w tym kierunku. Chciałbym powiedzieć, że trzeba także wykorzystać fundusz świadczeń gwarantowanych czy Fundusz Pracy do tego, aby wspomagać takie firmy. I wreszcie, co rząd zamierza zrobić, aby przyspieszyć rozmowy w układzie rząd – pracodawcy – pracobiorcy celem zawarcia czegoś, co nazywamy paktem społecznym, porozumieniem społecznym, które rzeczywiście wspólnie pozwoliłoby nam wyjść z tego kryzysu?
Kończąc. Panie Premierze! Panie Ministrze! Pan minister podał tutaj pewne zasady, którymi się kieruje. Wszystkich nie spamiętałem, ale niektóre zapisałem, a więc: pragmatyzm, nie doktrynerstwo. Nie straszyć. Nie eksperymentować na żywym organizmie. Panie ministrze, to, co pan robi, to nie jest pragmatyzm, przepraszam, ale to jest doktrynerstwo. Pan mówi: nie straszyć, ale przecież nieustannie straszycie jakimś ogromnym zadłużeniem, które przecież niekoniecznie musi wystąpić. I wreszcie nie eksperymentować na żywym organizmie. Chciałbym powiedzieć, że jeśli wszyscy wokół nas postępują inaczej, to raczej my eksperymentujemy na żywym organizmie, a nie odwrotnie. Doradzałbym raczej inną regułę: primum non nocere, po pierwsze nie szkodzić, panie ministrze. Dziękuję.
