Społeczności

SDPL w Polsce

Wystąpienie posłanki Zdzisławy Janowskiej w debacie nad sytuacją budżetu państwa w kontekście zaległości finansowych ministerstw (05.03.2009)

37. posiedzenie Sejmu w dniu 5 marca 2009 r.

Informacja prezesa Rady Ministrów na temat sytuacji budżetu państwa

w kontekście doniesień medialnych dotyczących zaległości finansowych ministerstw

 

Panie Marszałku! Wysoka Izbo!

Byłoby jednak lepiej, gdyby pan Rostowski mógł tutaj być. Ponieważ podawał nam tyle liczb, mówił o tylu rzeczach, warto byłoby polemizować i zadawać pytania.

Otóż, z informacji, która została nam przekazana w telegraficznym skrócie, także zarzucono nas setkami liczb, setkami miliardów, milionów, najbardziej utkwiły mi w głowie – zapisałam to sobie – oszczędności, które zostały poczynione. Rząd chwali się małym deficytem budżetowym i oszczędnościami, które uczynił. Myślę, że nie jest to coś, co jest godne pochwały. Deficyt budżetowy mógłby być spokojnie większy, natomiast oszczędności, które zostały dokonane, nijak się mają do skutków, które z nich płyną.

Generalna zasada jest taka, jeśli mówimy tutaj o solidarnym państwie – a pan premier Tusk zawsze nam o tym mówi – że nie wolno robić oszczędności w sferach, które mają dawać nam korzyści w przyszłości. To po pierwsze dotyczy młodzieży, edukacji, nauki. Nie można w żadnym wypadku oszczędzać na zdrowiu, gdzie sytuacja już teraz jest fatalna, na bezpieczeństwie i ubezpieczeniach. Nie wolno oszczędzać tam, gdzie jest Fundusz Pracy, gdzie są ludzie, którzy potrzebują pomocy, gdzie jest opieka społeczna. W związku z tym chciałabym skupić się na temacie: oszczędności a zaspokajanie potrzeb społecznych. Skoncentruję się przede wszystkim na dwóch resortach. Są mi one bliskie z racji wiedzy na ten temat.

Mowa mianowicie o oszczędnościach w Policji, zagrożeniu bezpieczeństwa obywateli. To jest przecież absurd. Mam tu w ręku informację z dnia dzisiejszego, co się dzieje w Policji. Na skutek obcięcia 500 mln nie ma pieniędzy na samochody, paliwo, telefony, na wszystkie rzeczy, które są niezbędne do funkcjonowania tejże grupy ludzi. Może warto byłoby w takim razie, żeby oni poszli na urlop? To dotyczy Policji.

Kolejna kwestia to oszczędności w Funduszu Pracy. Dzisiaj była debata na ten temat i ze zdumieniem zauważyłam wielki optymizm pani minister pracy, która mówiła, że właściwie nie boi się bezrobocia, że ono będzie może zaledwie o 2–3% większe, że Fundusz Pracy ma bardzo dużo środków itd., a w związku z tym można nim dysponować bez miary.

Pytam również o sytuację w samorządach lokalnych. Dochodzą do nas informacje, że samorządy lokalne żyjące z podatków będą miały problemy. Niedługo mogą dotrzeć do granicy, może im grozić bankructwo. Tak więc, inaczej mówiąc, rząd oszczędza, rząd ściska, rząd uważa, że ludzie, którzy przestają pracować, mogą spokojnie wziąć odprawę czy iść na zasiłek dla bezrobotnych. Przecież nie w tym rzecz. Chodzi o to, żeby ożywić to, co nam w tej chwili idzie ku dołowi. Nie możemy na to patrzeć spokojnie, musimy robić wszystko, ażeby ożywić gospodarkę w tych miejscach, gdzie ona może być w dalszym ciągu ożywiona. Nie możemy maksymalnie wyciskać wszystkiego z Funduszu Pracy i Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, bo do nich też płyną pieniądze, które są uzyskiwane tylko i wyłącznie dzięki pracy. Jeśli godzimy się na to, że ma nie być pracy i będziemy ludziom wydawać świadczenia, na które nam zabraknie środków, to Polska stanie się bezludną, bezprodukcyjną wyspą, pustynią. Będą miejsca w kraju takie, jak były wtedy, kiedy przekształciliśmy Polskę, po gospodarce PGR-ów. Te regiony kraju cierpią do dzisiaj. Takich regionów stworzymy więcej. Są zakłady motoryzacyjne, zakłady meblowe, te wszystkie instytucje, które są połączone ze sobą, są jednym wielkim ciągiem. To jest zespół naczyń połączonych. Jeśli będziemy spokojnie patrzeć i nie będziemy starać się interweniować, wspomagać danego regionu, zastanawiać się wspólnie, i krajowo, i regionalnie, to możemy doprowadzić do bardzo przykrych konsekwencji.

Dziwię się rządowi, temu spokojowi i cynizmowi pana ministra, który nas ciągle tutaj poucza  i nie zdaje sobie sprawy z tego, o czym jest mowa.

Tak więc nie tędy droga, droga koalicjo, nie tak to należy czynić.

Jeszcze jedno zdanie do kolegi, mojego przedmówcy z PSL. Powiedział pan bardzo piękne słowa: powinien być monitoring, musimy monitorować. Apeluję więc: kochani, róbcie ten monitoring na szczeblu krajowym, wojewódzkim. Informujcie się wzajemnie, co aktualnie pada i co będzie padało, i natychmiast reagujcie.

Na tym to polega. Dziękuję bardzo.