Społeczności

SDPL w Polsce

Wystąpienie posła Marka Borowskiego w sprawie ograniczenia finansowania partii politycznych (19.03.2009)

38. posiedzenie Sejmu w dniu 19 marca 2009 r.

Projekty ustaw dotyczące partii politycznych oraz ordynacji wyborczych 

 

Panie Marszałku! Wysoka Izbo!

Chyba 9 miesięcy temu odbywaliśmy już tutaj taką dyskusję. Zdaje się, że wypowiadały się prawie dokładnie te same osoby.

Gdybyśmy dzisiaj wzięli stenogram, to okazałoby się, że prawdopodobnie padały te same słowa. Jeżeli wszyscy chcemy sobie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego Sejm ma niskie notowania, to to jest jeden z powodów, panie pośle Dzikowski, bo wszystko to za waszą sprawą, trzeba to powiedzieć. Otóż, niestety, jest projekt i trzeba o tym mówić, trzeba o tym rozmawiać.

Otóż wtedy padły te wszystkie argumenty, głównie te dotyczące tego, że partie powinny być finansowane z budżetu. Pomińmy w tej chwili kwoty, strukturę wewnętrzną itd. To jest przecież pogląd – zwracam się do kolegów z Platformy Obywatelskiej – wypowiadany nie przez same partie, ale przez Bank Światowy, który bada takie kwestie, przez instytucje antykorupcyjne, które się tym zajmują. Nawet nasi dziennikarze, którzy zajmują się tymi sprawami i są krytyczni wobec partii politycznych, mówią, że zrezygnowanie z finansowania z budżetu byłoby bardzo niebezpieczne. O co więc chodzi? Po co takie projekty?

Wówczas, kiedy te wszystkie argumenty padły, pan poseł Chlebowski oświadczył, a jest to w stenogramie, że: jeżeli nasz – tzn. Platformy Obywatelskiej – projekt zostanie odrzucony w pierwszym czytaniu, niezwłocznie przystąpimy do pracy nad nowym projektem, który będzie częściowo zmieniał, poprawiał itd. Minęło 9 miesięcy i oczywiście do takiej pracy nie przystąpiono. Dlaczego? Dlatego że tu nie o to chodzi.

Przecież propozycję wychodzącą od partii rządzącej, żeby dzisiaj w ogóle znieść finansowanie – i tu nie zawaham się tego powiedzieć – muszę określić po prostu jako niemoralną, panie pośle, nieprzyzwoitą, dlatego że partia rządząca ma szczególne możliwości funkcjonowania. Dysponuje ona znacznie lepszym dojściem do mediów, większą liczbą biur poselskich – na które otrzymuje pieniądze i gdzie oczywiście ma możliwość oddziaływania na wyborców – a także innymi jeszcze możliwościami, których już tutaj nie będę wymieniał. Jeżeli jest więc koncepcja zbierania składek od obywateli zamiast subwencji, to oczywiście partia rządząca dysponuje znacznie większymi możliwościami zbierania tych składek, ponieważ może realizować postulaty, których opozycja realizować nie może. Po to wymyślono finansowanie z budżetu, żeby partie opozycyjne miały szansę. Tak więc wasza propozycja tak naprawdę zmierza do tego, żeby inne partie – wszystko jedno, czy opozycyjne, ale PSL w takim wypadku również – po prostu osłabić.

Weźmy teraz sprawę subwencji, które są w tej chwili. Ostatnia subwencja została wypłacona w styczniu, kolejna będzie w kwietniu. Przecież państwo otrzymujecie tak mniej więcej jakieś 9–10 mln kwartalnie. Prawda, panie pośle? Tak. W związku jesteście tym jesteście w stanie przystąpić w tej chwili do wyborów europejskich, mając pieniądze. Natomiast inne partie, pozbawione tego, nie będą mogły, bo po prostu nie są w stanie zgromadzić takiego majątku, o którym mówił tutaj pan poseł Ujazdowski. Ten majątek rozkłada się nierówno. Tak więc…

Nawet 1 lipca. To co? Mamy następne wybory samorządowe, mamy wybory prezydenckie. Przecież partie mają różne zobowiązania, np. kredyty. Nie ukrywam, moja partia zaciągnęła w swoim czasie kredyt na wybory i jeszcze go spłaca. To jest po prostu naruszenie pewności obrotu, jeżeli w tym momencie wychodzi się z propozycją: to nie będziecie dostawali subwencji. To nie jest w porządku.

Poprzemy zatem oczywiście wniosek o odrzucenie tego projektu w pierwszym czytaniu. Nie chcę się już dalej nad nim, że tak powiem, pastwić. Żałuję tylko po prostu, przykro mi jest, że partia, która rządzi, z którą jesteśmy czasem w sporze, czasem się zgadzamy, ale chcemy rozwiązywać polskie problemy, zwyczajnie zmusza nas do takich stwierdzeń jak te, których użyłem, że to jest niemoralna, nieprzyzwoita propozycja, podyktowana czystą propagandą. Państwo wykorzystujecie to, że w Polsce partie polityczne nie cieszą się wielkim uznaniem. Ludzie w ogóle nie lubią Sejmu, nie lubią partii politycznych, uważają, że nie wypełniają one swoich zadań. W związku z tym, dawaj, zabrać im pieniądze, to będzie najlepsze rozwiązanie. To nie będzie najlepsze rozwiązanie. To będzie jeszcze gorsze rozwiązanie niż to, które ma miejsce w tej chwili.

Teraz, jeśli chodzi o projekt klubu Lewicy, on oczywiście jest już zupełnie inny. Mówi, że dobrze, oszczędzamy, tak trzeba, partie polityczne też powinny to robić. Myślę, że nad tym trzeba się oczywiście pochylić, ale też dość szczegółowo porozmawiać. W grę wchodzi bowiem nie tylko obcinanie środków, ale także ustawowe ograniczenie pewnych form działalności partii. Wracam do tych billboardów i spotów telewizyjnych. Zdaję sobie sprawę, że to różnie wygląda, są partie, które z tego nie korzystają, i są partie, jak PiS, które z tego korzystają. Myślę jednak, że tu można dojść do jakiegoś porozumienia, np. jeśli chodzi o kampanię wyborczą. Mowa tu o modelu francuskim. Mówiłem o nim w lipcu zeszłego roku, nawet zebrałem szereg pozytywnych opinii, zaproponowałem parę rozwiązań. Przez 9 miesięcy nic nie zrobiono w tej sprawie, a warto, moim zdaniem, warto.

Chodzi o to, żeby w kampanii wyborczej kandydaci wychodzili do ludzi, żeby organizowali spotkania, żeby odbywały się debaty – debaty, podkreślam – w mediach. Trzeba zmusić do tego partie polityczne. W sytuacji, w której pozwalamy na płatne spoty i billboardy, to oczywiście idzie na to główny wysiłek i masa pieniędzy zwracanych z budżetu. Zatem można łatwo sobie wyobrazić, że rezygnujemy z tego i jednocześnie ze zwrotu, rzecz jasna, czyli ograniczamy kwoty. Dzisiaj to jest 30 mln na partię, tyle można wydać w wyborach. Pewnie wystarczyłoby 10. I już mamy bardzo dużą oszczędność. Wydaje mi się, że trzeba pójść w tym kierunku.

Druga sprawa to Fundusz Ekspercki. Jeśli chodzi o to, to często porównujemy nasz system z systemem niemieckim, gdzie istnieją fundacje. To zresztą bardzo dobry system. Tyle tylko, że, chcę powiedzieć, tam fundacje z tych pieniędzy, które otrzymują, mogą nie tylko finansować ekspertyzy, ale także organizować konferencje – z pełnym pokryciem ich kosztów, z zapraszaniem ludzi, na przykład, czasem z zagranicy – szkolenia różnego rodzaju itd. Nasz Fundusz Ekspercki nie może tego robić. Nasz Fundusz Ekspercki służy tylko do płacenia za ekspertyzy. Pytam, ile tych ekspertyz można wyciągnąć?

Jeśli nawet Platforma bierze rocznie trzydzieści kilka milionów złotych, to co najmniej 5% powinna przeznaczyć na Fundusz Ekspercki, to jest prawie 2 mln zł. Przepraszam, to jest wręcz marnotrawstwo robić ekspertyzy tylko po to, żeby je zrobić.

Natomiast gdybyśmy poszerzyli możliwość wydawania środków z Funduszu Eksperckiego właśnie o to, o czym mówiłem – o konferencje, o seminaria – ale z pełnym pokryciem kosztów, to miałoby oczywiście sens i partie na pewno chętniej by z tego korzystały.

Jeśli chodzi o ograniczenie środków, to chcę tylko zwrócić uwagę na to, że mamy teraz trzy grupy partii, które biorą subwencje. Pierwsza grupa, ekstraklasa, są to dwie partie główne, potem jest I liga i jest II liga. Ograniczenia trzeba do tej sytuacji dostosować. Na koniec jeśli chodzi o komisję nadzwyczajną, chyba jest potrzebna. Prośba tylko do pana marszałka, ponieważ są różne sposoby tworzenia komisji nadzwyczajnych, aby tak ją skonstruować, żeby wszystkie partie, które są reprezentowane i pobierają subwencje, mogły być tam reprezentowane. Aby nie była stosowana zasada parytetu wyłącznie klubowego, bo tu jednak chodzi o coś innego, to jest bardzo specyficzny problem.

Dziękuję bardzo.