Społeczności

SDPL w Polsce

Wystąpienie posła Marka Borowskiego w debacie nad projektem ustawy o zmianie konstytucji RP 93 (01.04.2009)

39. posiedzenie Sejmu w dniu 1 kwietnia 2009 r.

Projekt ustawy o zmianie Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej 93

 

Panie Marszałku! Wysoka Izbo!

Socjaldemokracja Polska oczywiście popiera te zmiany i robi to ze szczególną satysfakcją, ponieważ pierwszy projekt, który miał wyeliminować osoby karane z Sejmu, został złożony, został zaproponowany przez Socjaldemokrację Polską w roku 2004.

Został on przekazany wszystkim klubom poselskim i mogę tylko z ubolewaniem stwierdzić, że nie został wtedy podjęty i doprowadzony do końca, chociaż taka szansa była. Szkoda, że to się nie stało, bo w następnej kadencji, od roku 2005, mieliśmy tu, w tej Izbie, bardzo wiele osób, które właśnie z tych względów, o których dzisiaj mówimy, nie powinny w ogóle się w niej znaleźć, nie powinny w tych fotelach zasiadać. Ale, jak to mówią, lepiej późno niż wcale.

Dobrze więc, że po 5 latach Wysoka Izba zdecydowała się na to, aby tę zmianę w konstytucji wprowadzić. Niemniej jednak chcę powiedzieć, że ten projekt, który wtedy złożyliśmy, w swojej treści nieco odbiegał od tej propozycji, którą mamy przed sobą dzisiaj. Na dwa aspekty chcę zwrócić uwagę.

Po pierwsze, chodzi o stwierdzenie, iż biernego prawa wyborczego pozbawia się osoby, które zostały skazane prawomocnym wyrokiem za przestępstwo z winy umyślnej ścigane z oskarżenia publicznego. To oczywiście bardzo daleko idące ograniczenie w odniesieniu do przestępstw, które skutkują, że tak powiem, tak daleko idącą karą, ale to nie wyłącza wszystkich, co do których jednak może istnieć wątpliwość, czy tak daleko idąca kara powinna być tu zastosowana. Mam na myśli na przykład przestępstwo, które jest ujęte w Kodeksie karnym i które polega, jak to jest tam powiedziane, na znieważeniu najwyższych organów państwowych.

Otóż gdzie jest granica między krytyką a znieważeniem organów państwowych, to, jak wiemy, bardzo trudno ustalić. Oczywiście sąd to ustala i wymierza wyrok, ale czy ten wyrok ma automatycznie skutkować zakazem kandydowania w wyborach? Zwłaszcza że tu z reguły będzie chodziło o politykę, a nie o klasyczne przestępstwa, o których wszyscy Polacy myślą: o korupcję, o złodziejstwo, o zbrodnie, o morderstwa itd.

To jest sprawa ryzykowna. Jest taki kraj, którego nazwy nie wymienię, bo nie chciałbym się narazić na konflikt dyplomatyczny, w Azji, w którym właśnie w ten sposób eliminuje się kolejnych pretendentów np. w wyborach prezydenckich czy w wyborach parlamentarnych.

Jest więcej takich krajów zresztą.

Oczywiście, Polsce daleko do tego, ale musimy dmuchać na zimne i musimy uważać, aby nie doszło przypadkiem do takiej sytuacji, bo jeśli do takiej sytuacji dojdzie, będziemy mieli ogromny konflikt wewnętrzny w kraju. Jak z tego wybrnąć? W tamtym projekcie odsyłaliśmy jednak do ustawy pewne szczegółowe rozwiązania. I to jest jedno z możliwych wyjść w tej sytuacji. Drugie jest takie, że trzeba przejrzeć Kodeks karny dokładnie po uchwaleniu tej poprawki do konstytucji, a może nawet jeszcze szybciej, i wyeliminować gdzieniegdzie postępowanie z oskarżenia publicznego, czyli działanie prokuratury w tym względzie z oskarżenia publicznego. Być może znajdą się jakieś inne sposoby, ale uważam, że trzeba do tego tematu podejść. Jeśli tego nie zrobimy teraz w Sejmie, to powinien się nad tym zastanowić Senat. To bardzo poważna kwestia.

I druga sprawa, która może być różnie interpretowana, z czego zdaję sobie sprawę, ale też budzi pewne wątpliwości. W projekcie z 2004 r. mówiliśmy nie o wybranej osobie: „wybraną może być osoba, która”, tylko mówiliśmy o prawie wybieralności. Na czym polega różnica? Ano różnica polega na tym, że osoba, która została wybrana jako osoba niekarana, a w trakcie kadencji dopuściła się przestępstwa z winy umyślnej i została skazana prawomocnym wyrokiem za to przestępstwo ścigane z oskarżenia publicznego, traciła prawo wybieralności. Tracąc prawo wybieralności, traciła mandat. Tu sprawa moim zdaniem nie jest do końca jasna. „Wybrana” może być interpretowane w ten sposób, że chodzi o moment wyboru, czyli że w momencie, kiedy staje taka osoba do wyborów, nie może być karana, natomiast po wyborze może doczekać do końca kadencji i dopiero w następnych wyborach nie może startować. Zwracam na to uwagę publicznie, z trybuny sejmowej, nie zgłaszam w tej kwestii żadnych poprawek, bo zdaję sobie sprawę, że komisja pracowała nad tym dość usilnie, ale może jeszcze jakaś refleksja w tej sprawie się przyda, jeśli nie tu, to w Senacie.

I na koniec, jeśli chodzi o poprawkę Prawa i Sprawiedliwości, to jestem ostatnim, który by promował funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa, a już szczególnie tych, którzy popełniali zbrodnie, jak to powiedział pan poseł Gosiewski, wyrywali paznokcie itd., itd. Tylko że, proszę państwa, przecież ludzie, którzy popełniali zbrodnie, wyrywali paznokcie, dopuszczali się przestępstw, mogą być skazani prawomocnie – jest to z winy umyślnej i ścigane z oskarżenia publicznego – i wówczas nie będą mogli kandydować. Natomiast nie może być sytuacji takiej, w której nie jest określone, w jakim trybie ustalamy, że ktoś popełnił tego rodzaju przestępstwo czy jest winny określonego zachowania, a więc nie jest określone, w jakim trybie to się dzieje, ten tryb jest zupełnie dowolny – może to ustalać Instytut Pamięci Narodowej, może jakaś komisja lustracyjna, cokolwiek, i takie osoby pozbawimy biernego prawa wyborczego. Po to przyjęliśmy zasadę, że należy ujawnić związki z aparatem bezpieczeństwa, aby wyborcy wiedzieli, kogo wybierają.

Natomiast przestępcy powinni być ukarani, a kara będzie ich skutecznie eliminowała.

 

Konkludując, popieramy sprawozdanie komisji w tej kwestii. Dziękuję.