Społeczności

SDPL w Polsce

Wystąpienie Marka Balickiego w debacie nad projektem ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (06.05.2009)

41. posiedzenie Sejmu w dniu 6 maja 2009 r.

Projekt ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych

 

Mam zaszczyt zabrać głos w imieniu Koła Poselskiego SDPL oraz Demokratycznego Koła Poselskiego w dyskusji nad niezwykle ważną ustawą, która wprowadza radykalną zmianę zasad korzystania z publicznego systemu opieki zdrowotnej, i to pod dwoma względami. Koszyk negatywny zamieniamy na koszyk pozytywny i jednocześnie wprowadzamy dopłaty do świadczeń, które są czy będą w części finansowane ze środków publicznych. Tak więc ta ustawa dotyczy spraw, kwestii o charakterze podstawowym, fundamentalnym dla wszystkich obywateli i wiąże się z realizacją – zresztą, wspominano o tym dzisiaj – ust. 2 art. 68 konstytucji.

Chciałbym też powiedzieć, że debatujemy nad ustawą, czyli nad zapisami, które są zawarte w sprawozdaniu komisji, a nie nad deklaracjami dotyczącymi tego, w jaki sposób będą wydane rozporządzenia. Skoro ustawa wprowadza tak radykalne zmiany, to należy postawić kilka pytań: Co te zmiany oznaczają dla pacjenta? Jaki jest cel wprowadzanych dopłat?

Należy postawić pytania o sposób wprowadzania zmian i o czas ich wprowadzania. Co te zmiany oznaczają dla pacjenta?

Zamiana koszyka negatywnego na pozytywny z pewnością nie rozszerzy listy świadczeń, które są finansowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia, w stosunku do stanu dzisiejszego. Nie wiemy, czy będzie tak samo. Wiele informacji, które były przekazywane wcześniej, w styczniu, w lutym ubiegłego roku, wskazuje na to, że ten zakres będzie szerszy. W dzisiejszej sytuacji, po wejściu w życie zmian, czyli od 1 września, dla pacjenta zakres świadczeń finansowanych przez NFZ będzie szerszy, czyli nie skorzysta.

Po drugie, jaki jest cel dopłat? W systemach powszechnych można wprowadzać dopłaty dwojakiego rodzaju: po pierwsze, o charakterze fiskalnym, mówiąc po ludzku, mające na celu drenowanie kieszeni pacjenta, po drugie, o charakterze regulacyjnym, czyli wpływające na popyt, zmniejszające nieuzasadnione w każdym przypadku zapotrzebowanie na wizytę u lekarza czy w szpitalu, tak jak to wprowadzili na przykład parę lat temu Niemcy, a ostatnio Czesi.

Trzeba postawić pytanie, co wynika z ustawy, jeśli chodzi o charakter dopłat proponowanych przez rząd i zawartych w sprawozdaniu komisji. Ano wynika, że są to dopłaty o charakterze fiskalnym, drenującym kieszeń, bo będą one określane w sposób kwotowy lub procentowy. Sposób procentowy oznacza analogiczny do tego, jaki stosuje się dzisiaj w przypadku większości leków refundowanych. Można sobie wyobrazić, że będzie to 30%, 50%, bo nie ma projektów aktów wykonawczych. A więc to jest coś, co musi spowodować przy braku mechanizmów osłonowych, bo nie ma takich mechanizmów, przy braku określenia maksymalnych dopłat, ile pacjent mógłby wnieść w miesiącu czy w roku, naruszenie zasady solidaryzmu i tej zasady, która jest zapisana w art. 68 ust. 2 konstytucji, że świadczenia finansowane ze środków publicznych muszą być równo dostępne, niezależnie od sytuacji materialnej. A dopłaty o charakterze fiskalnym, drenujące, spowodują, że znaczna część ubezpieczonych nie będzie w stanie wnieść dopłat, czyli nie będzie w stanie skorzystać z części świadczeń finansowanych ze środków publicznych.

I tu mam podpowiedź dla rządu. Rozumiem, że Narodowy Fundusz Zdrowia ma coraz mniejsze wpływy, ale nie jest dobrą drogą wprowadzanie czegoś w rodzaju podatku od niektórych chorób czy niektórych metod leczenia. Są inne instrumenty, które mogą zwiększyć wpływy do budżetu państwa i w ten sposób wspomóc system opieki zdrowotnej, na przykład akcyza.

Wobec tego wprowadźmy podatek od luksusu, a nie podatek od niektórych metod leczenia.

Trzecia sprawa – sposób wprowadzenia zmian. Najkrócej mówiąc: po cichu i szybko. Muszę powiedzieć, jako że od wielu lat interesuję się tym, co dzieje się nie tylko w Polsce, ale również na świecie, że to jest jedyny przypadek, jaki znam, gdy bez publicznej debaty, bez blasku fleszy i kamer telewizyjnych, w krótkim czasie przygotowane zostały radykalne zmiany zasad korzystania z systemu opieki zdrowotnej dla wszystkich obywateli. A zatem nadano nową treść temu, co wynika z art. 68 konstytucji odnośnie do prawa do świadczeń zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych.

Już kończę, panie marszałku. Jeszcze parę zdań. Czwarte pytanie dotyczy czasu wprowadzenia.

Wszystkie prognozy, które z tygodnia na tydzień są coraz gorsze, mówią, że wchodzimy w fazę recesji, w fazę coraz głębszego kryzysu finansów publicznych.

Jest większa liczba bezrobotnych, następuje spadek wzrostu wynagrodzeń. I w tym momencie proponowane są dopłaty i grozi nam ograniczenie zakresu świadczeń finansowanych ze środków publicznych. Można zatem powiedzieć, że rząd w pewnym zakresie – nie w całości, w pewnym zakresie – przerzuca koszty problemu finansów publicznych w opiece zdrowotnej nie na tych, którzy mają środki, najbogatszych, lecz na tych, którzy najczęściej chorują: emerytów, rencistów, bezrobotnych, bo wiemy, że długotrwała utrata pracy powoduje również częstsze zachorowania i korzystanie z systemu opieki zdrowotnej.

Jakie są zatem zagrożenia? Po pierwsze, system jest szybko wprowadzany, bez wiedzy obywateli, co się zmieni, a będzie dużo bardziej skomplikowany niż jest dzisiaj, wbrew temu, co się mówi, że będzie przejrzysty, ponieważ będą ustalone dopłaty, warunki korzystania, wydanych zostanie 13 rozporządzeń, o grubości książki telefonicznej. Po drugie, wprowadzane są bariery finansowe dla części uprawnionych do korzystania ze świadczeń finansowanych ze środków publicznych, co w sposób oczywisty jest sprzeczne z zasadą solidaryzmu.

Pani poseł reprezentująca Platformę Obywatelską mówiła o wyroku Trybunału Konstytucyjnego ze stycznia 2004 r. Zachęcam do wnikliwej lektury, bo tam jest mowa o tym, że art. 68 w zakresie opieki zdrowotnej wprowadził w Polsce zasadę solidaryzmu, czyli finansujemy w zależności od naszych dochodów, ale korzystamy na równych zasadach. Ten system dopłat łamie tę zasadę. Wreszcie, wprowadzane są nowe zasady dotyczące relacji: lekarz – pacjent, bo część pacjentów nie będzie stać na dopłaty i wtedy lekarz będzie musiał znajdować jakieś inne rozwiązania.

Na koniec, czas kryzysu. Pani poseł Łukacijewska mówiła, że to jest populizm. Odwołam się do podręcznika Jánosa Kornaia, uznawanego za najwybitniejszego ekonomistę z regionu Europy Środkowo-Wschodniej, zajmującego się procesami transformacji w naszym regionie Europy. Co pan prof. Kornai mówi o dopłatach? Dopłaty nie powinny być wprowadzane w okresie kryzysu gospodarczego. Jeśli to jest możliwe, system powinien zaczynać swoje funkcjonowanie w okresie ekspansji gospodarczej, gdy dodatkowe obciążenia mogą być zrównoważone realnymi zarobkami. To jest stanowisko czołowego, światowego ekonomisty.

W związku z tym, panie marszałku, z tych powodów, które przytoczyłem, posłowie Koła Poselskiego SDPL – Nowa Lewica oraz Demokratycznego Koła Poselskiego będą głosować za odrzuceniem przedstawionego projektu ustawy. Dziękuję bardzo.