Społeczności

SDPL w Polsce

Wystąpienie posła Marka Borowskiego w debacie nad stanowiskiem Senatu w sprawie ustawy o zadaniach publicznych w dziedzinie usług medialnych (24.06.2009)

44. posiedzenie Sejmu w dniu 24 czerwca 2009 r.

Stanowisko Senatu w sprawie ustawy o zadaniach publicznych w dziedzinie usług medialnych

 

Dziękuję, panie marszałku.

Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Socjaldemokracja Polska i Demokratyczne Koło Poselskie, w imieniu którego także dzisiaj występuję, głosowały przeciwko tej ustawie i nic nie zmienia naszego poglądu w tej sprawie. A powiem więcej, ta dyskusja nawet nas w tym poglądzie umacnia, także poprawki senackie, które przecież nie wzięły się znikąd. Większość senacka z Platformy Obywatelskiej nie jest większością autonomiczną, nie postępuje, jak się jej podoba, tylko kieruje się pewnymi wytycznymi partyjnymi.

Otóż, proszę państwa, muszę powiedzieć, że takiego festiwalu hipokryzji jak dzisiaj przy dyskutowaniu tego tematu to dawno nie widziałem.

Jeśli chodzi o Platformę Obywatelską, to wie ona o tym doskonale, i dziękuję pani poseł Śledzińskiej- -Katarasińskiej za proletariacką szczerość, powiedziała jednak ona to, czego może nie wszyscy się domyślali, a mianowicie że przepis, który znalazł się w tej ustawie, niczego nie gwarantuje.

Powiem szczerze, że byłem przekonany, aczkolwiek głosowałem przeciw, bo te 880 mln na radio i telewizję to jest tak samo likwidowanie misji publicznej, że ta kwota jest zagwarantowana. Tymczasem okazuje się, że nie, absolutnie nie, że to jest tylko projekt i Krajowa Rada może to po prostu wpisać, i jest tylko obowiązana wpisać co najmniej 880, ale Sejm może przyznać 400 albo 300, albo 200, albo 5, jak pani powiedziała.

Wypowiedzi pana ministra Rostowskiego w tej sprawie, skandaliczne zresztą, że nie ma pieniędzy, nie będziemy płacić, a abonament będziemy likwidować, jak najbardziej, i niestety wypowiedzi pana premiera Tuska, który też nie widzi powodu, żeby płacić te pieniądze, wskazują, że to jest absolutnie realna ewentualność, a nawet zamysł; powiedziałbym, że nawet zamysł. Uważam, że to jest skandaliczne.

Nawiążę teraz do wypowiedzi pani poseł reprezentującej Platformę Obywatelską, która stwierdziła, że przecież nie chodzi tylko o to, żeby dawać pieniądze. Zgadzam się, tylko problem polega na tym, że są warunki konieczne i są warunki wystarczające. Pieniądze są warunkiem koniecznym, ale niewystarczającym, potrzebne są jeszcze inne. Ale pieniądze są konieczne, bo bez nich nie będzie misji publicznej.

I to jest punkt pierwszy. I to stanowisko Platformy Obywatelskiej jest po prostu zwyczajną hipokryzją, a prowadzi to do fatalnych konsekwencji. Podobnie zresztą jest z usamodzielnieniem spółek regionalnych. Już dzisiaj wiadomo, że część z nich nie wytrzyma tego, będzie musiała być przejęta np. przez samorządy, co spowoduje, że będziemy mieli dworską telewizję, albo przez jakiś inny kapitał, który nie wiadomo co z tym zrobi. To jest koncepcja nie do przyjęcia.

Z kolei jeśli chodzi o Prawo i Sprawiedliwość, to przepraszam bardzo, ale jak usłyszałem głos pani poseł Kruk, to przypomina mi się tu a propos chrześcijańskich wartości, że diabeł ubrał się w ornat i ogonem na mszę dzwoni. Nawet jeżeli diabeł przyjął tak uroczą postać, jak postać pani poseł Kruk, to nie zmienia postaci rzeczy.

Otóż, szanowni państwo, jeżeli mówicie o pieniądzach, jeżeli mówicie o misji publicznej, o tym, że nie da się jej wykonać, mimo wszystkich różnic między nami a wami, popieram to. Natomiast jeżeli mówicie o wolności słowa, o odpartyjnieniu, o zasadach, o pryncypiach itd., to proponuję, by o tym nie mówić, bo po tym zamachu, którego dokonaliście w 2005 r., po prostu nie macie do tego prawa. Dzisiaj sporo kłopotów telewizji bierze się właśnie z tego, z tamtych działań, zresztą radia również do pewnego stopnia.

Z kolei jeżeli chodzi o Sojusz Lewicy Demokratycznej, o pana posła Wenderlicha, to był to teatr jednego aktora, bardzo ekspresyjny, padały słowa o uratowaniu pieniędzy itd. Nie, pieniądze nie zostały uratowane, nie ma żadnych gwarancji, że te pieniądze będą. Zastanawiam się tylko, dlaczego tak, bo mówią różne rzeczy, mówią o tym, że to jest wynik porozumień personalnych dotyczących krajowej rady radiofonii, ale nie mam podstaw, żeby podtrzymywać tego rodzaju argumenty. Ale jeżeli nie to, to jest to tylko wynik wobec tego naiwności i braku profesjonalizmu.

I tylko tyle mogę powiedzieć, dlatego że od Sojuszu Lewicy Demokratycznej faktycznie zależy przyjęcie tej ustawy. I wreszcie Polskie Stronnictwo Ludowe, które się zdziwiło nagle, że nie ma abonamentu.

Od początku było wiadomo, że ten abonament się likwiduje. Proszę państwa, niestety wszystko to zmierza w fatalnym kierunku, zmierza w kierunku nie tyle może likwidacji tej telewizji i radia, tylko bardzo poważnego ograniczenia misji publicznej, jeśli nie jej całkowitej likwidacji. To po pierwsze.

Po drugie, słyszę tu o poprawce dotyczącej wspierania chrześcijańskich wartości. W tej akurat sprawie zgadzam z panią poseł Śledzińską-Katarasińską. Czym innym jest respektowanie, czym innym jest wspieranie. Wspieranie to jest aktywne działanie na rzecz tych wartości. Chcę powiedzieć, że polska konstytucja mówi o neutralności światopoglądowej państwa, a to są media publiczne. W związku z tym tu ma być neutralność, a respektowanie, szanowanie uczuć religijnych jest zupełnie oczywistą sprawą. Apeluję o to, żeby nie klerykalizować, u licha ciężkiego, tego medium publicznego, bo obawiam się, że to się tym skończy po prostu za chwilę i to będzie dopiero niekonstytucyjne.

Tak że, proszę państwa, konkludując, nie wiem, czy góra urodziła mysz, bo to chyba nawet nie jest mysz, to jest jakiś zupełny potworek, i powiem – mówił o tym także poseł Celiński, który występował tu dwukrotnie, emocjonalnie, ale kompetentnie i słusznie – że jeżeli to w takiej postaci ma zostać przyjęte, a wszystko na to wskazuje, i Sojusz Lewicy Demokratycznej nie wycofa się z popierania tej fatalnej ustawy, to nie będę się martwił, jeżeli ona szybko nie ujrzy światła dziennego, jeżeli trafi do Trybunału Konstytucyjnego, bo będą prawdopodobnie powody, i jeżeli będziemy musieli szukać innych rozwiązań. Z bólem to mówię, bo chciałbym, żeby wreszcie ta sprawa została uregulowana, ale tymi metodami, proszę państwa, tego się zrobić nie da.