Społeczności

SDPL w Polsce

Wystąpienie posłanki Zdzisławy Janowskiej w debacie nad informacją rządu ws. polityki na rzecz równouprawnienia i przeciwdziałania dyskryminacji z powodu płci (09.10.2009)

51. posiedzenie Sejmu w dniu 09 października 2009 r.

Informacja rządu w sprawie polityki na rzecz równouprawnienia i przeciwdziałania dyskryminacji z powodu płci

 

Pani Marszałek! Pani Minister! Wysoki Sejmie!
W imieniu koła SDPL mam zaszczyt przedstawić opinię na temat informacji przedstawionej przez panią minister. Chcę również powiedzieć, tak jak mówiły moje przedmówczynie, że koło będzie miało opinię negatywną w tej sprawie i nie poprze tej informacji.

Pani Minister! Tak się składa, że jest tutaj na sali, i w ogóle w Sejmie, trochę osób, którym sprawy przeciwdziałania dyskryminacji nie są obce. Są to osoby, które kilka, a może nawet kilkanaście lat nad tymi kwestiami pracują. W związku z tym mówienie przez panią minister o pewnych kwestiach i odczytywanie pewnych fragmentów jest dla tych osób w ogóle nie do przyjęcia, ponieważ pani dzisiaj, w 2009 r., odkrywa Amerykę.

My tę Amerykę znamy. Odkryłyśmy tę Amerykę już naście lat temu, począwszy od lat 90., kiedy zaczęła działać Parlamentarna Grupa Kobiet. Jeszcze nie byliśmy w Unii Europejskiej. Wielki wysiłek kobiet z tamtych lat: 1993-1997 itd., spowodował, że zmieniliśmy już w niewielkim stopniu świadomość społeczną. To my walczyłyśmy o zmiany w konstytucji, to my walczyłyśmy kilkakroć o ustawę, to my walczyłyśmy o urząd pełnomocnika, który ostatnio był już sprawowany bardzo dobrze. To również wysiłki pani minister tutaj siedzącej sprawiły, że Ameryka została dawno odkryta.

Pani dzisiaj, czytając, daje do zrozumienia, że pani czyta coś nowego, choć minęły 2 lata. To jest tragiczne. Jest to tragiczne. W związku z tym trzeba powiedzieć, że pani się w tym nie orientuje. Wiem, że pani ma wykształcenie medyczne, ale w polityce funkcjonuje pani długo. Pani nie orientuje się, co znaczą określone dyrektywy europejskie, co znaczy kara, którą musimy ponosić, co znaczy brak ustawy, co znaczy brak urzędu z prawdziwego zdarzenia, który będzie urzędem centralnym, a o to nam chodziło, dążyliśmy do tego przez wiele, wiele lat. Pan premier Tusk, rekomendując akurat panią i koleżanki do tego urzędu i koleżankę do Parlamentarnej Grupy Kobiet, położył nasze sprawy, to, co od kilkunastu lat robimy.

Przeczytała pani to wszystko. Powiedziała pani o zespołach, które u pani pracują. Teraz powiem o kilku rzeczach, od których włosy mi stają na głowie. Pani nie rozumie, pani jest pełnomocnikiem do przeciwdziałania wszelkiej dyskryminacji. Chwali się pani zespołami, które pani powołała, ale tam są zespoły, które obejmują tylko kawałek przeciwdziałania dyskryminacji. Jest to zespół do przeciwdziałania dyskryminowaniu ojców, małoletnich, dyskryminowaniu kobiet, a gdzie jest reszta dyrektywy, a dotyczy to przeciwdziałania wszelkiej dyskryminacji? Gdzie są mniejszości etniczne? Gdzie są osoby, które są dyskryminowane z uwagi na orientację seksualną? To w ogóle pani pomija, tego nie ma w pani działaniu. I przeciwdziałaniu dyskryminacji z uwagi na inne poglądy religijne, kulturowe.

Pani w pierwszych słowach odkrywa Amerykę. Pani nam mówi, co jest w konstytucji, co jest w poszczególnych artykułach, odkrywa pani Amerykę odnośnie do Kodeksu pracy. Przy nas ten Kodeks pracy został zmieniony, bo inaczej byłyby kłopoty z wejściem do Unii Europejskiej. Natomiast nie mówi pani o rzeczy zasadniczej, że za ustawę będziemy karani i za urząd będziemy karani. Pani mówi skandaliczne rzeczy. Otóż za czasów pani Jarugi, pani Magdaleny Środy funkcjonowali pełnomocnicy do spraw równego statusu w każdym województwie. Pani minister również o to dbała. Ze zdumieniem (str. 75) dowiaduję się, że w skali naszego kraju w latach 2006-2008 zgłosiło się do pani tylko 100 osób, które uskarżały się na dyskryminację z uwagi na płeć i wiek. Było również kilka skarg dotyczących dyskryminacji ze względu na orientację seksualną. W bieżącym roku udzielono 20 porad prawnych. Kochani, gdzie my jesteśmy? Cofnęliśmy się chyba do 1992 r. albo 1993 r.

Zgodnie z postanowieniami dyrektywy każde państwo członkowskie ma obowiązek wskazać organ - odkrywa pani Amerykę - odpowiedzialny za monitorowanie równości. Oznacza to, że zadaniem priorytetowym dla rządu jest uchwalenie ustawy - wreszcie pani odkryła to, że uchwalenie ustawy, ale to nie ma nic wspólnego ze zdaniem pierwszym, bo oprócz tego jest potrzebny prawdziwy urząd, który ma statut pozwalający na to, żeby wszystko realizował. Wreszcie zalecenia i przyjęcie ogólnej ustawy wdrażającej postanowienie dyrektyw, a później pani pisze ˝zwiększenie wysiłków˝. A więc zwiększajmy wysiłki na rzecz zwalczania głęboko zakorzenionych stereotypów, jak również zwiększajmy wysiłki na rzecz równych szans kobiet i mężczyzn. Możemy sobie mówić enigmatycznie: zwiększajmy wysiłki, tylko pani nie mówi, konkretnie jak. Kłania się ustawa, pani minister, ustawa i jeszcze raz ustawa. W ustawie jest wszystko, łącznie z edukacją, z dopuszczeniem do życia politycznego, do funkcjonowania w organach decyzyjnych, to wszystko było. Głosami Platformy ta ustawa w 2005 r., w 2004 r. nie przeszła. Tam było wszystko, zgodnie z dyrektywami, które obowiązują.
Dziękuję.