51. posiedzenie Sejmu w dniu 10 października 2009 r.
Informacja prezesa Rady Ministrów na temat przebiegu procesu legislacyjnego w odniesieniu do projektu ustawy o zmianie ustawy o grach i zakładach wzajemnych
Panie Marszałku! Wysoka Izbo!
Jeśli państwo pozwolą, będę mówił o grach losowych i zakładach wzajemnych, ale skupiając się na czymś troszkę innym niż to, o czym do tej pory mówili moi koledzy i koleżanki posłowie.
Jak słusznie zauważył pan minister Boni, od 2003 r. mamy stałe problemy z tym sektorem. Stale są podejrzenia o lobbing i trwają niekończące się dyskusje oraz są kłopoty z uregulowaniem tej sprawy. Z czego to się bierze? Otóż proszę zwrócić uwagę, że za każdym razem chodzi nie tyle o kasyna i o salony gier, które są pod ścisłą kontrolą, ile o automaty. Otóż w 2003 r. ustawa wprowadziła możliwość instalowania automatów o tzw. niskich wygranych. Pamiętam dyskusje, jakie toczyły się wówczas. Wskazywano, iż tego rodzaju automaty będą szerzyły hazard i wciągały w ten hazard młodych ludzi. Odpowiadano: nie, to będą automaty rozrywkowe, zabawowe, o niskich wygranych. Nie będzie mogła na nich grać żadna młodzież. Będą ustawiane wyłącznie z punktach gastronomicznych, handlowych, usługowych, do których mają po prostu przyciągać klientów. Wreszcie mówiono, że nie będzie żadnych salonów, że w jednym punkcie będzie nie więcej niż 3 automaty.
Proszę państwa, to wszystko jest nieprawda. Na automatach można grać o bardzo wysokie wygrane. Nie będę wchodził w szczegóły techniczne, jako że wszyscy o tym wiedzą. Grają na nich dzieci i młodzież, nikt tego nie kontroluje. Poza punktami gastronomicznymi, handlowymi i usługowymi są one ustawiane w jakichś przyczepach, kontenerach. Ze względu na fikcyjne przepierzenia rzekomo są po trzy automaty w jednym pomieszczeniu, a faktycznie jest ich znacznie więcej. Ten stan trwa od kilku lat.
Chciałbym powiedzieć, panie premierze, że za ten stan odpowiedzialny jest właściwy minister, który to nadzoruje. Jeśli pan premier chce tę sprawę uregulować, wyjaśnić, to poza tymi wszystkimi kwestiami związanymi z nielegalnym, hańbiącym lobbingiem, jaki tutaj miał miejsce, trzeba wreszcie przeciąć tę kwestię. Trzeba się zdecydować: albo szerzymy hazard, bo chcemy mieć z tego pieniądze, i wtedy podnosimy opłaty od jednego automatu, nie bawimy się w żadne 10-procentowe dopłaty - zresztą zaraz do tego wrócę - albo kierując się jednak jakimiś zasadami moralnymi, rygorystycznie przestrzegamy tych zasad, które są w ustawie. Jeśli będziemy ich rygorystycznie przestrzegać, to liczba automatów zmaleje, nie będą miały takiego zasięgu i tak naprawdę budżet nie będzie z nich miał wielkiego zysku. Jedno z dwojga, bo ten stan, który mamy obecnie, jest nie do utrzymania, jest korupcjogenny i patologiczny.
Druga sprawa. Przestudiowałem wszystkie wnioski i uwagi, które były zgłaszane do tej ustawy. Proszę państwa, jeżeli na przykład ktoś zgłaszałby zastrzeżenia do koncepcji podniesienia akcyzy na alkohol, stwierdzając, że to nie przysporzy dochodów budżetowi, to nikt w Polsce nie posądzi go o to, że jest lobbystą alkoholowym. Już to wiemy, przerabialiśmy to wielokrotnie. W przypadku automatów sprawa oczywiście jest bardziej złożona, bo mamy tam podsłuchy. W związku z tym jesteśmy skłonni stwierdzić, że każdy, kto kwestionował 10-procentową dopłatę, jest lobbystą. Proponowałbym, panie premierze, żeby naprawdę się nad tym zastanowić, dlatego że nie tędy droga. Były znacznie prostsze sposoby, technicznie proste, które by dały te same albo większe pieniądze.
Proszę Państwa! Salony gier i kasyna płacą 45% podatku od dochodu, czyli od różnicy między wpłatami i wypłatami. Jeśli chodzi natomiast o automaty, to jest prosty rachunek, bo znamy te liczby. Wiemy, ile jest automatów, ile ludzie wrzucają tam pieniędzy. Wiemy też, że mniej więcej 20% to jest zysk. Ten podatek wynosi faktycznie 180 euro, to jest ok. 17%. (Dzwonek) Jeżeli tak, to przecież to jest oczywista nierównoprawność, zatem trzeba szukać tu prostych metod opodatkowania. W tym przypadku, jeśli słyszę na przykład, że pan minister Szejnfeld uparcie zgłaszał do tego zastrzeżenia, to nie reprezentuje Ministerstwa Gospodarki, tylko reprezentuje biznes. Musimy się zdecydować, proszę państwa. Jeśli uważamy, że ten biznes jest szemrany od początku do końca i każdy, kto się nim zajmuje, jest z gruntu podejrzany, to wobec tego rzeczywiście znacjonalizujmy to i dajmy sobie z tym spokój. Jeśli jednak mamy rygory i ci, którzy się tym zajmują, są przedsiębiorcami, takimi jak inni, to wobec tego nie można ich zaskakiwać, nie można ich nagle obciążać jakimiś opłatami, bo w innych branżach byśmy tego nie zrobili, więc minimum logiki. Panie premierze, oczekuję bardzo zdecydowanych działań, jeśli chodzi o automaty, natychmiast, bo taki stan, jaki jest w tej chwili, trwać nie może.
Dziękuję.
