54. posiedzenie Sejmu w dniu 17 listopada 2009 r.
Rządowy projekt ustawy o grach hazardowych
Pani Marszałek! Wysoka Izbo!
Debatę na ten temat rozpoczęliśmy, jak państwo pamiętają, informacją premiera o przebiegu procesu legislacyjnego. Miało to miejsce kilka tygodni temu i już wtedy, występując w imieniu Socjaldemokracji Polskiej, jako jedyny - jak mi się wydaje - zwracałem uwagę nie tylko na to, co wynikało z podsłuchów rozmów telefonicznych, ale przede wszystkim na patologiczny kształt rynku hazardowego, przede wszystkim w zakresie automatów, tzw. automatów o niskich wygranych, bo one nie były automatami o niskich wygranych. Stawiałem wnioski dotyczące tego, aby państwo nie czerpało korzyści z takiego hazardu, jak również aby wyjaśniono, kto jest za to personalnie odpowiedzialny, kto w różnych rządach był personalnie odpowiedzialny za to, że dochodziło do takich patologii, jeśli chodzi o udzielanie zezwoleń na automaty, które nie spełniały warunków.
Jeżeli chodzi o tę drugą kwestię, to, powtarzam, jest trochę tak jak w przypadku Kartaginy, która powinna być zburzona; i będę to czynił, dlatego że w tej drugiej sprawie panuje jakaś zmowa milczenia i omija się temat. Komisja Śledcza nie zechciała włączyć tej kwestii do zakresu swoich prac. Co do innych działań, to również o nich niewiele wiadomo. Natomiast jeżeli chodzi o sprawę pierwszą, tzn. o to, aby z hazardu nie czerpać korzyści, to oczywiście projekt rządowy, zresztą poselski również, idzie zdecydowanie w tym kierunku i oceniamy to pozytywnie. Trzeba tę sprawę jak najszybciej w ten sposób załatwić. Trafnie przyjęto metodę stopniowego wygaszania koncesji, ażeby nie można było tego podważyć - podwyższono opłaty. Zwracam uwagę, że propozycje, które zmierzają do radykalizacji tego procesu - padały one ze strony przedstawiciela PiS-u - moim zdaniem nie są absolutnie konieczne. Nie trzeba się ścigać w kwestii radykalizacji. Jeżeli będzie konsekwentnie przestrzegana zasada kontroli i niedopuszczania oraz eliminowania automatów, które nie spełniają warunków, a także podwyższona stawka opłat, to ten rynek skurczy się bardzo szybko, nie przyniesie zresztą dochodów budżetowi, być może będą one znacznie mniejsze niż się zakłada, ale nie żałujmy tego.
Natomiast w trakcie spotkania konsultacyjnego, które premier zorganizował półtora tygodnia temu i o którym wspominał również pan marszałek Dorn, zaproponowałem, żeby podzielić pracę na trzy etapy. Pierwszy etap byłby bardzo szybki i dotyczyłby kwestii podatków oraz zasady, zgodnie z którą nie przyznaje się następnych koncesji - to stanowi klucz do sprawy. Etap drugi, przeprowadzony również bardzo szybko, nie sprowadzałoby się to do jednego czy dwóch dni, to reszta postanowień, z wyjątkiem kwestii internetowych, których zresztą nie ma w ustawie. Trzeci etap dotyczyłby hazardu w Internecie. Premier uznał, że to byłoby właśnie rozwodnieniem, rozmyciem. Chciałby przyspieszyć prace i w związku z tym będzie proponował jedną ustawę. W porządku, można i tak procedować. Warunek jest jednak taki, aby zgłaszane zastrzeżenia mogły być w sensowny sposób przeanalizowane. Dzisiaj mamy jedną notatkę w sprawie kolizji z konstytucją - już moi przedmówcy o tym wspominali. Przejrzałem ją. W niektórych przypadkach prawnicy zastrzegają się, że niekoniecznie tak jest, ale są przepisy, które jednak budzą wątpliwości, np. sprawa definicji, jeżeli chodzi o włączenie do ustawy kwestii automatów, na których gra nie polega na wygrywaniu czegokolwiek: ani pieniędzy, ani nagród rzeczowych, ani nawet czasu, a mimo to włączono tę kwestię. Sprawa jest dyskusyjna. Prawnicy zwracają uwagę, że może to sięgać zupełnie innego obszaru, o który w ogóle nie chodzi. W sprawie reklamy, która jest bardzo mętna i bardzo skomplikowana, również może to doprowadzić do dość poważnych konsekwencji, jeżeli chodzi o ograniczenie działalności gospodarczej w zupełnie innych dziedzinach niż hazard. Jest także np. sprawa podmiotu, który organizuje gry i może korzystać z agentów wypełniających określone funkcje. Musi on sprawdzić czy ten agent nie zagraża bezpieczeństwu państwa - co, jak wiadomo, nie jest możliwe - a nie jest w stanie tego zrobić, ale odpowiada za to i może stracić koncesję, jeżeli przypadkiem jakaś służba wykryje, że temu bezpieczeństwu z jakichś powodów zagraża.
Wymieniłem tylko kilka kwestii, a są jeszcze inne uwagi i zastrzeżenia. Nie wiem, czy uda się to wszystko wyjaśnić w ciągu jutrzejszego dnia - taki przyjęliśmy tryb pracy. Zakłada się, że Senat nie powinien wnosić już żadnych poprawek, dlatego zakładam, jeżeliby się okazało w dniu jutrzejszym, że te zastrzeżenia są istotne, będą dopuszczeni do głosu eksperci. Nie mówię o ekspertach lobbystycznych, tylko o naszych prawnikach. Jeżeli okaże się, że nie jest takie proste sformułowanie tego od ręki, to uważam, że ta propozycja, którą zgłaszałem na spotkaniu z premierem i ta, o której przed chwilą mówił pan poseł, marszałek Dorn, powinny zostać rozważone. Jeśli uchwalilibyśmy tę ustawę na następnym posiedzeniu Sejmu - bo widzę to tylko tak, jeśli chodzi o czas, nie dłużej - a na obecnym zajęlibyśmy się tylko tymi kwestami, które są absolutnie niezbędne i do 30 listopada powinny wejść w życie, oczywiście nie stałoby się nic złego. Jednak będzie to zależało od tego, jaki będzie przebieg obrad komisji. W zależności od tego będziemy zajmowali stanowisko w drugim czytaniu.
Dziękuję.
