55. posiedzenie Sejmu w dniu 2 grudnia 2009 r.
Sprawozdanie Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka
Pani Marszałek! Wysoka Izbo!
Nie pamiętam wprawdzie, żeby pan poseł Dorn mnie kiedykolwiek wychowywał, było to zupełnie, zupełnie inne środowisko, ale do pewnego stopnia się z nim zgadzam, a mianowicie, że to dobrze, iż w tej debacie mimo wszystko dyskutujemy spokojnie. Nie ma powodu mówić - tak jak powiedział poseł Sławecki - iż miałem nadzieję, że nie będzie tutaj okrzyków, bo nie ma okrzyków. Nie ma okrzyków. Ponieważ przyszedł taki moment wzajemnego dziękowania sobie i wyrażania wdzięczności, to może bez przesady, dlatego że chcę jasno powiedzieć, iż Socjaldemokracja Polska będzie głosowała przeciwko tej uchwale. Chcę jednak powiedzieć, że w Polsce w sprawach, które są ujęte w konstytucji, w sprawach stosunku między państwem a kościołami, a także, jeśli chodzi o społeczny wymiar stosunku między wierzącymi, niewierzącymi, inaczej wierzącymi itd., nie ma praktycznie żadnej debaty. Jeżeli coś się pojawia, to pojawia się natychmiast w atmosferze wojny, tymczasem są to sprawy, które powinny być spokojnie dyskutowane i rozstrzygane z wzajemnym szacunkiem - wzajemnym, podkreślam.
I w tym sensie chcę powiedzieć paradoksalnie, że aczkolwiek nie zgadzamy się z tą uchwałą, nie widzimy potrzeby podejmowania takiej właśnie uchwały, to sam fakt, że ona zaistniała, daje możliwość takiej rozmowy. Szkoda, że krótkiej i, powiedziałbym, formalnie ograniczonej, dlatego że myślę, iż nie byłoby źle, gdyby właśnie z polskiego Sejmu wyszła idea jakiegoś cyklu spotkań dotyczących tego, co tak naprawdę oznacza neutralność światopoglądowa państwa, gdzie ta demonstracja religijna może mieć miejsce, a gdzie zwyczajnie nie powinna mieć miejsca po prostu. Otóż, jeśli chodzi o wyrok Trybunału, to, jak słusznie zauważono, dotyczy on konkretnej sprawy. Ta konkretna sprawa polegała na tym, że we Włoszech w szkole państwowej matka ucznia uznała, że to, ażeby na ścianie wisiał krzyż, jest sprzeczne z jej przekonaniami.
Co należy teraz z tym fantem zrobić? Otóż proszę zwrócić uwagę, że tak się składa, że akurat preambułę do polskiej konstytucji, która była wielokrotnie tu cytowana, pisałem razem z panem premierem Mazowieckim i te sformułowania, które dotyczą niewierzących - ale także zgoda na inne - były też moim udziałem, bo bardzo precyzyjnie to ustalaliśmy. Znalazło się tam również sformułowanie, że rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami. Są tego rodzaju różne sformułowania. I teraz trzeba to wszystko pogodzić ze swoimi przekonaniami. Ale to znaczy, że jedni mają takie przekonania, a inni mają inne przekonania, a zatem to się powinno odbywać w dialogu. W jednej ze szkół polskich - czytaliśmy o tym - grupa rodziców zaprotestowała przeciwko krzyżowi i uznała, że to jest niezgodne z ich przekonaniami, że tak nie powinno być. I doszli do porozumienia.
Krzyż przeniesiony, specjalna salka katechetyczna wyodrębniona. Krzyż przeniesiony tam, nie ma problemu. I konflikt zażegnany. Co się stanie we Włoszech, nie wiem. Najgorsze byłoby to, gdyby pod osłoną nocy ktoś zdejmował krzyż, a ktoś inny go wieszał, tak jak to niestety miało miejsce w polskim Sejmie. To nie przynosi chluby tym wszystkim, którzy mają szacunek dla krzyża. Stąd też ostatni fragment, to, że się wzywa do refleksji nad tym, żeby zastanowić się, w ostatnim zdaniu: o wspólną refleksję nad sposobami ochrony wolności wyznania itd., to bardzo dobrze. Taka refleksja na pewno nie zaszkodzi. Mamy różne ostatnio fakty, które budzą wątpliwości, jak np. referendum szwajcarskie dotyczące minaretów, akurat innej religii. To w porządku. Natomiast to, że to wezwanie wzięło się z oceny wyroku orzeczenia strasburskiego, a konkretnie to, że Sejm miałby powiedzieć, że wyraża zaniepokojenie decyzjami, które godzą w wolność wyznania, lekceważą prawa i uczucia ludzi wierzących, to na to już zgody być nie może, bo to jeszcze w nic nie godzi. To tylko stwierdza tyle, że jeśli są różnice poglądów w tej kwestii, to trzeba brać to pod uwagę, a nie narzucać tylko jeden pogląd.
I jeszcze jedno. Mówi się tutaj o demonstrowaniu, o tym, że osoba wierząca ma prawo w sferze publicznej demonstrować swoje wyznanie. Zgadzam się, ma prawo oczywiście. Pogląd, który mówił, że to jest czysto sprawa prywatna, że tylko gdzieś tam w mieszkaniu, w kościele, w piwnicy itd., to, powiedzmy sobie, jest pogląd z przeszłości. Natomiast nasuwa się pytanie, co to jest sfera publiczna. Bo kościół, krzyż stojący przy drodze itd., to nikt tego nie neguje. Natomiast mówimy tu o pewnej specyficznej sferze publicznej, jaką są instytucje - instytucje państwowe, które mają być, jak to tu powiedziano, dla wszystkich i to nie powinno budzić tu żadnych kontrowersji. Czy szkoła jest taką instytucją? No, jest. Mają tam coś do powiedzenia rodzice, mają coś do powiedzenia uczniowie. W związku z tym tam powinien trwać jakiś dialog. W urzędach państwowych np. już w ogóle nie powinno być takich rzeczy, to już nawet nie jest kwestia jakichś uzgodnień między pracownikami, dlatego że urzędy nie są dla pracowników, tylko dla obywateli, którzy tam przychodzą. Czyli jest szereg tego typu spraw, które powinny być spokojnie rozważone. Gdyby parlament taką debatę zainicjował, chętnie wziąłbym w niej udział. I myślę, że doszlibyśmy do jakiegoś porozumienia. Jeżeli natomiast próbuje się narzucić pewną uchwałę, przegłosować ją po prostu i następnie posługiwać się nią jako decyzją Sejmu, to przykro mi, ale za tym głosować niestety nie możemy, pozostając z pełnym szacunkiem dla wszystkich, którzy wyznają taką czy inną wiarę i chcą ją demonstrować.
Dziękuję.
