Społeczności

SDPL w Polsce

Wystąpienie posłanki Zdzisławy Janowskiej w debacie nad sprawozdaniem Komisji Polityki Społecznej i Rodziny (04.03.2010)

62. posiedzenie Sejmu w dniu 4 marca 2010 r.


Sprawozdanie Komisji Polityki Społecznej i Rodziny o: rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie oraz niektórych innych ustaw, poselskim projekcie ustawy o zmianie ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie oraz o zmianie niektórych innych ustaw

Panie Marszałku! Panie Ministrze! Panie Rzeczniku Praw Dziecka! Koleżanki i Koledzy! Wysoki Sejmie! W imieniu koła SDPL mam zaszczyt przedstawić opinię na temat ustawy o zmianie ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie oraz niektórych innych ustaw.

Na początku powiem, że koło SDPL w pełni przychyla się do pozytywnej opinii w tej kwestii. W trakcie wypowiedzi chciałabym zgłosić minimalne zastrzeżenia. Jak twierdzili wszyscy moi przedmówcy, dziecko musi czuć się bezpiecznie w swojej rodzinie. Ustawa podnosi rangę problemu, przeciwdziała bierności społecznej. Raz na zawsze wskazuje na dwa bardzo istotne rozwiązania. Mianowicie to sprawca musi wyjść z mieszkania, sąd musi podjąć natychmiastową decyzję. Kiedy matki - najczęściej matki, chociaż ojcowie też - wędrują po hostelach, a w mieszkaniu zostaje ojciec, my, jako osoby pełniące określone obowiązki, myślimy, jak wykwaterować ojca z tego mieszkania, jak znaleźć dla niego lokal socjalny. Tak było do tej pory, ale ten problem zostaje rozwiązany, przestajemy się martwić o sprawcę. Sprawca przy pomocy Policji opuszcza mieszkanie.

Bardzo istotne jest również podkreślenie roli osób zaufania publicznego, które wkraczają do akcji. To nie tylko opieka społeczna, lecz także szkoła, pedagog społeczny, organizacje pozarządowe i inne osoby, np. takie jak my, bezwzględnie meldują o zdarzeniu, interweniują i żądają natychmiastowego rozwiązania problemu.

Pragnę wskazać na okoliczności związane z życiem w przemocy. Posłużę się tu przykładem trojga ofiar przemocy. Mamy przypadek dziecka, małego dziecka, czy rodziny, w której wychowuje się więcej niż jedno dziecko. Te dzieci, począwszy od samego urodzenia, są terroryzowane, bite, upokarzane, żyją w strachu i lęku. Załóżmy, że ten proces interwencji następuje szybko i te dzieci rzeczywiście znajdują swoje lepsze miejsce. Drugi przypadek to dziecko, które wzrasta w rodzinie, w której występuje przemoc, i dorasta do wieku dojrzałego. Jest to dziecko, które już na wczesnym etapie swojego wychowania zachowuje się agresywnie, nie ma chęci do normalnego funkcjonowania, ucieka przed rówieśnikami i czuje się gorsze, upokorzone. Dalej mamy trzeci przypadek, czyli dorosłą ofiarę przemocy. Chodzi o związek, formalny lub nieformalny, w którym jedna ze stron jest bita i terroryzowana psychicznie. Nie zgadzam się tutaj z kolegami, że ma ona to akceptować w imię dobra rodziny i dzieci. Dzieci często uczestniczą w tym wszystkim, one nie mogą od tego uciec. W związku z tym ta rodzina przez lata jest okaleczana. Skutkuje to bardzo złą i przykrą przyszłością.

Problem, który jest tutaj podnoszony, czy rzeczywiście można wkroczyć w sytuacji zagrożenia życia i zdrowia, był również poruszany przez media. Myślę, że trzeba wkroczyć, tylko powinniśmy zdawać sobie sprawę z tego, że opieka społeczna - miejmy nadzieję, że pełni ona swoją funkcję właściwie - wraz z asystentem rodzinnym jest obserwatorem życia rodziny. Meldunki, które do niej płyną, nie mogą być jednorazowe. Muszą być ustawiczne przez jakiś okres czasu lub też nagłe, straszne, ze strony sąsiadów czy pedagoga szkolnego. Wówczas trzeba bezwzględnie wkroczyć.

Tutaj jest zapis, który może rozwiąże ten problem. Prosiłabym o pewne doprecyzowanie, ponieważ ustawa trafi jeszcze do komisji. Chciałabym, żeby do osób i instytucji, które każdorazowo będą zajmowały się tymi najgorszymi problemami, koniecznie dołączyć Policję. W tej chwili jest tam wyraz ˝lub˝, cytuję: czynności, o których mowa, pracownik socjalny wykonuje przy udziale lekarza lub ratownika. Chciałabym wzmocnić ten zapis poprzez nadanie pewnej rangi, żeby nie ganić pracownika socjalnego. Pracownik socjalny wykonuje swoje zadanie przy pomocy przedstawiciela Policji i wtedy zawiadamia się niezwłocznie o zdarzeniu.

Na zakończenie chciałabym powiedzieć o moich własnych doświadczeniach. Otóż przez wiele lat działalności społecznej i politycznej spotykałam się z ofiarami przemocy, w większości przypadków z kobietami, którym trzeba było znaleźć miejsce w hostelu. Proszę pamiętać, że jest to opieka nad ofiarą przemocy tylko 3-miesięczna. Przez okres 3 miesięcy można przebywać pod lepszym dachem, natomiast wymaga tutaj rozważenia możliwość przedłużenia tego okresu. Po 3 miesiącach sprawa bywa nierozwiązana.

Na zakończenie jeszcze jeden przykład, który jest niezwykle wymowny w świetle tego, o czym dzisiaj mówimy. Tydzień temu przyjmowałam wycieczkę szkolną młodzieży w wieku 15-17 lat z mojego miasta. Po powrocie do domu otrzymałam pewien telefon. Wcześniej zresztą informowałam młodzież, że w wielu sprawach, szczególnie społecznych, jestem do dyspozycji. Był to telefon od chłopca, który ma 17 lat. Prosił o bardzo pilny kontakt ze mną. To była niedziela. Spytałam go, czy nie może poczekać do poniedziałku. Powiedział, że nie może. Spotkałam się z nim i dowiedziałam się wiele o jego życiu. Chłopiec przez półtorej godziny mówił o przemocy psychicznej i fizycznej w swoim domu. Co on ma zrobić, mając dzisiaj 17 lat? Za chwilę będzie pełnoletni. Wielokrotnie myślał, żeby uciec z tego okropnego środowiska. Był karcony przez jednego z rodziców, a drugi tego nie rozumiał. Chłopiec o dziwo starał się uczyć, ale przebywanie w tym domu jest dla niego mordęgą. Dorósł do 17. roku życia i nigdy gwałtownie nie zareagował na bicie i upokarzanie, ale powiedział, że chętnie się wyprowadzi, albo może zrobić coś bardzo złego. Ten przypadek jest znamienny. Nie możemy pozwolić, żeby do wieku dorosłego dziecko wzrastało w takiej atmosferze.
Dziękuję bardzo.